12:00 Alfredo Costa Monteiro

Fragments of an Unfinished Tale (A Cinematic Story)  – Koncert – Kinoteatr Zdrowie (ul.Główna 36)

Zaczyna się od skoku. Mężczyzna wyskakuje z jadącego pociągu. Tym mężczyzną jest Zbigniew Cybulski, jeden z kultowych aktorów polskiej nowej fali. Ten film to Salto Tadeusza Konwickiego.
Rozpoczęcie stanowi podróż, jak również hołd oddany nie tylko Cybulskiemu (który, co ironiczne, zginie kilka lat później, wyskakując z pociągu), ale również polskiej, czeskiej i słowackiej nowej fali, całemu rozdziałowi kina wschodnioeuropejskiego, zepchniętego na dalszy plan lub praktycznie zapomnianego. To obce kulturowo kino, nie tylko pod kątem treści, ale i jego intencji.
Zapomniane być może z powodów politycznych, albo zwyczajnie dlatego, że mogło stanowić zagrożenie wobec twórców naszego Świata Zachodniego, którzy zdawali się dzierżyć najwyższe duchowe i wizualne wartości kina. Kwestia geografii? Kulturocentryzm? Problem z rozpowszechnianiem z powodu Żelaznej Kurtyny?
Jednak o dziwo nawet dzisiaj większość z tych filmów i ich twórców pozostaje prawie zupełnie nieznana, bądź znana tylko grupce koneserów… To niesprawiedliwe, zwłaszcza że zdajemy sobie sprawę z tego, jak wiele szereg naszych zachodnich twórców filmowych zawdzięcza autorom wczesnego kina sowieckiego, by podać tylko jeden oczywisty przykład.
Odkrywając niektóre z tych perełek, uświadamiamy sobie, w jakim stopniu nasza wiedza o kinie ograniczona była przez strefę geograficzną, ograniczona do niektórych metod działania, wydających się osiągnąć najwyższy stopień tego, co można wyrazić na ekranie.
Wydobywając na nowo filmy, z których część to prawdziwe arcydzieła, zanurzamy się w inne modele, sposoby tworzenia, gdzie to, co tu wydawało się wyjątkiem, tam stanowiło normę, gdzie niezwykle bogate i piękne formalne innowacje i koncepcje szły w parze z kwestiami politycznymi i wspaniałymi eksperymentami wizualnymi.
Ogólnie rzecz biorąc, inny wymiar, który napędza pasję do kina, pasję w kinie. To właśnie ową pasję niesie niniejsza praca.
To, co proponuję, to odmienna opowieść filmowa; ta mniej oczywista, stworzona dzięki autorom, którzy nie zyskali takiego uznania i rozpoznawalności, na jakie zasłużyli.
Fragmenty dźwiękowe zostały wykorzystane w swojej oryginalnej formie, bez modyfikacji czy elektronicznego przetworzenia, prawie zawsze przy utrzymaniu rzeczywistego czasu trwania scen, z których zostały zaczerpnięte. Wiele z nich zostało wybranych ze względu na ich znaczenie i rolę w kluczowej scenie, albo ponieważ rezonują z powstającą kompozycją, albo zwyczajnie dlatego, że miało to sens.
Moje interwencje stymulowane były odbieranym impulsem i przez większość czasu odbywało się to w tle, prawie nigdy na pierwszym planie. Nie miałem zostać protagonistą jako kompozytor i muzyk, tylko po prostu pomóc tym fragmentom zaistnieć wspólnie, tak, jakby powstawała ścieżka dźwiękowa do nowego filmu.
Ostatni fragment pochodzi z filmu Pociąg w reżyserii Jerzego Kawalerowicza, gdzie znów Cybulski, sześć lat młodszy, wsiada do pociągu. Wydaje się, że czas się cofnął i tym sposobem pętla się zamyka… jednak nie zamyka się do końca, ponieważ odgłos pociągu odnosi się również do wyruszenia w nową podróż.
Barcelona, luty 2017