Iza Smelczyńska

Piątek, 17 sierpnia 23:00 – 23:30 Izabela Smelczyńska | Multimedia

Sobota, 18 sierpnia 14:15 Izabela Smelczyńska – Niekończące się zatapianie słuchania w ciele –  Instalacja | Kino

Iza Smelczyńska – muzykolożka; improwizatorka – wykonuje eksperymentalną elektronikę solo i w duecie Euphonia Pseudolarix. Łączy stare z nowym, analogowe z cyfrowym. Korzysta z mikrofonów kontaktowych, gramofonu, kaset i nagrań terenowych. Zagrała m.in. w spektaklu „Soundwork” (reż. W.Blecharz) w TR, na Warszawskiej Jesieni, na Survivalu we Wrocławiu, Festiwalu Musica Privata w Łodzi, Polyphonii w Zachęcie, na Brzasku w Królikarni. Współpracowała z grupą teatralną Teraz Poliż (muzyka do spektaklu „Niech to licho”). Pisze o muzyce współczesnej – współpracuje z magazynem o muzyce współczesnej „Glissando”, „Notesem na 6 tygodni”, Dwutygodnikiem. Na stałe związana z kwartalnikiem „Przekrój”. Współautorka książki „Poza rejestrem. Rozmowy o muzyce i prawie autorskim”.

 

„Niekończące się zatapianie słuchania w ciele”

Instalacja „Niekończące się zatapianie słuchania w ciele” – jest dźwiękowym komentarzem rozważań na temat teorii słuchania snutych przez Steinera, Oliveros i Libery.

Człowiek mógłby mieć ucho także na dole. Dlaczego tak się nie dzieje? Ponieważ na pewnym etapie embrionalnego rozwoju zaczyna podlegać ziemskiej sile przyciągania. Przyciągania, które sprawia, że kamień spada na ziemię – i z którego wynika istnienie ciężaru. […]  Pod wpływem ziemskiego przyciągania „ucho”, które przejawia dążenie do przemiany w kończynę, zmienia się w dolną część ciała człowieka. Dlaczego zatem samo ucho nie podlega takiej samej metamorfozie? Dlaczego kosteczki w uchu nie zamieniają się w zgrabne nóżki, prawą i lewą?

(Fragment wykładu Rudolfa Steinera o teorii słuchania, Stuttgart, 1922 r.)

W 33 numerze „Glissanda” poświęconemu „cielesności” Michał Libera w dziewięciu przypisach komentuje wykład Rudolfa Steinera. Nawiązuje do homologii, jaka zachodzi między organami i która sprawia, że można dosłownie „stąpać uchem oraz słuchać stopami.”

Ekstrawagancka teoria słuchania Steinera odwraca perspektywę – tak jak można mówić o uchu stającym się nogami, tak samo można mówić o nogach stającymi się uchem. Słuchanie postrzegane jako „praca fizyczna, ocieranie i nacisk na siebie organów, rozpychanie się mięśni, chrząstek, krwi” jest właśnie punktem wyjścia instalacji „Niekończące się zatapianie słuchania w ciele”.

Tezy austriackiego filozofa wydają się więc łączyć z założeniami Pauline Oliveros – zawartymi w partyturze Sonic Meditations – „Idź na nocny spacer. Idź tak bezdźwięcznie, aby twoje stopy stały się uszami”. Czy taka praktyka może stać się gestem kompozytorskim?

Chodzić bezdźwięcznie znaczy chodzić uważnie, jeśli nie po prostu powoli, to na pewno z dbałością o to, aby opadanie stóp na ziemię było możliwie delikatne, żeby nie wywoływało zdarzenia mogącego owocować wydobyciem dźwięku. (M. Libera)

Chodzić bezdźwięcznie to zatem odzyskiwać kontrolę nad grawitacją, opierać się jej wszędobylskości, nie tyle uciekać jej czy uchylać się od jej działania, ilę właśnie dosłownie uwewnętrzniać czy wręcz ucieleśniać jej siłę. Dopiero w takim wypadku, czy też – dopiero jeśli ten warunek wstępny zostanie zachowany – można liczyć na to, że stopy zaczną działać jak uszy, a nie jak krtań – zaczną przyjmować, a nie emitować dźwięk.”Czy zatapianie słuchania się w ciele jest nam naturalne? Czy wykształca się wraz narodzinami? Czy chodzenie bezdźwięczne jest możliwe w tym mętnej prekluzji, jaką stanowi okres naszego życia? Czy potrafimy słuchać stopami?

Czy potrafimy słuchać w ogóle?